Blog > Komentarze do wpisu

City Trail Wrocław

CityTrail_4_of_1Niektórzy z Was wiedzą, że niedawno zaczęłam biegać. W sumie, niedawno jak niedawno, bo już zleciało prawie pół roku. Na inaugurację sezonu postanowiłam zapisać się na pierwszy półmaraton, ale po kilku dniach dopadły mnie wątpliwości, czy dam radę bez wcześniejszego startu na przetarcie. 

Długo się nie zastanawiałam i przed półmaratonem postanowiłam wziąć udział w biegu na 5 km. Po krótkich poszukiwaniach okazało się, że najbliższy we Wrocławiu w przystępnym terminie planowany jest w ramach cyklu City Trail. Od razu rzuciłam okiem na terminarz zawodów i zapisałam się na wszystkie 6 biegów. Koszt pojedynczego biegu to 15 złotych, a gdy od razu wykupuje się pakiet, jest to tylko 60 złotych za całość (lub 2 złote za 1 bieg dziecka i 10 za pakiet).

Mogłabym napisać, że się nie stresowałam, no bo przecież co to takiego przebiec 5km ? Stres, jaki mi towarzyszył, był jednak ogromny. 

Zaczęło się od tego, że podczas ostatniego treningu, na kilka dni przed biegiem, miałam wielki kryzys i nie byłam w stanie zrobić ani przyzwoitego czasu ani odległości. W wielkich męczarniach pokonałam raptem nieco ponad 6km w czasie 5,46/km. Nie tak to miało wyglądać. Miałam nabrać pewności siebie, a zaczęłam się bać. Tak, pierwszy raz w życiu obawiałam się czy będę w stanie ukończyć bieg na tak krótkim dystansie. 

I praktycznie byłam pewna, że nie będę w stanie nawet zbliżyć się do swojego najlepszego czasu, który na ten dzień na dystansie 5km wynosił 26 min. 39 s.

 

Dzień startu.

Po obfitym śniadaniu (brawo ja- niezbyt myśląca !), mniej więcej o 8.30, udaliśmy się do Lasu Osobowickiego. O 9.30 startował bowiem bieg najmłodszych dzieciaków, w którym chciała wystartować moja starsza (4-letnia) Córka. 

Odebranie numerów startowych zajęło nam dosłownie chwilę i trzeba przyznać, że absolutnie nie ma się w tym względzie do czego przyczepić.

Biegi najmłodszych grup również odbyły się sprawnie, a moja Mała już po kilku minutach cieszyła się z nagrody za ukończoną rywalizację, którą organizatorzy zaserwowali maluchom. Może rozdawanie lizaków nie jest zbyt wychowawcze, ale raz na jakiś czas chyba można dzieciakom na to pozwolić. 

CityTrail_2_of_1Julcia dumnie prezentuje swój nr startowy

O 11.00 rozpoczęła się rozgrzewka dla wszystkich uczestników biegu głównego na 5km, w której oczywiście postanowiłam wziąć udział. Po kilku minutach udaliśmy się na start i ustawiliśmy wg prognozowanych czasów ukończenia biegu. Chwilę przed startem stres debiutanta osiągnął kulminacyjny poziom

 CityTrail_3_of_1

Rozgrzewka

Punkt 11.30 wystartowaliśmy i... z racji tego, że nie liczyłam na zbyt dobry występ i ustawiłam się niemal na samym końcu, przez pierwsze 500 m dusiłam się od tumanów kurzu, którzy wzniecali ludzie biegnący przede mną. 

Zakładałam, że pierwszy kilometr pobiegnę najwolniej- tak jak robię to podczas treningów, ale rzeczywistość zweryfikowała moje plany. Aby czym prędzej móc nieco swobodniej oddychać, musiałam szybko zacząć wyprzedzać ludzi przede mną. Niestety wąska leśna ścieżka zrobiła swoje i niejednokrotnie musiałam biec po ściółce, co raz skończyło się wykręceniem nogi i dość intensywnym- aczkolwiek na szczęście krótkotrwałym bólem. 

Niestety kilka osób nie mogło się pogodzić z tym, że ktoś chce je wyprzedzić i złośliwie zabiegało drogę innym, ale nic to- wszak trzeba sobie radzić w każdych warunkach.

Gdy w końcu udało mi się wyprzedzić wszystkich maruderów i zyskałam nieco swobody, okazało się, że kolejna grupka znajduje się jakieś 100 metrów przede mną. Ruszyłam więc w samotny "pościg" i jakieś 1,5 kilometra przed metą dołączyłam do większej grupy zawodników, których również zaczęłam wyprzedzać. Czułam się fantastycznie ! Nawet nie spodziewałam się, że to może być takie fajne uczucie.

Gdy do mety zostało jakieś 200 metrów, zobaczyłam kibicujących mi najbliższych- Męża i Córeczki. I chyba ta euforia tak mnie ogarnęła, że zapomniałam, aby nieco przyspieszyć, co skutkowało tym, że już na ostatniej prostej wyprzedziły mnie dwie laski. Co prawda czas netto miały gorszy od mojego, ale jakiś niedosyt pozostał. Mimo, że 5 km biegłam najszybciej, to nie powinnam tak łatwo odpuścić na finiszu, ale przynajmniej wiem, co w pierwszej kolejności muszę naprawić już 10 października. 

W ogólnym rozrachunku jestem bardzo zadowolona. Poprawiłam rekord życiowy o 50 sekund, skończyłam bieg nieco za połową stawki (z czasem netto 25:49), a wśród kobiet w czwartej dziesiątce, pozostawiając za plecami ponad 100 innych przedstawicielek płci pięknej. Teraz wiem, że kiedyś zejdę poniżej 25 minut, muszę jeszcze tylko urwać kolejne 50 sekund. 

A jakie nadzieje pokładam w City Trail ? Liczę, że do 10 października organizatorzy naprawią błędy z pierwszego biegu. O ile bowiem opublikowanie najpierw nieprawidłowych wyników biegu (każdemu zawodnikowi dodano początkowo jakieś 25-50 sekund) mogłabym jeszcze przemilczeć, to niestety oznaczenie trasy biegu dzieci pozostawiało wiele do życzenia. Dzieciaki, które miały pokonać trasę duższą niż 600 metrów autentycznie były zagubione. Sami byliśmy świadkami tego, jak liderzy tracili solidnie wypracowaną przewagę, bo zamiast nawrócić, biegli nie tam, gdzie nie trzeba. Jedna dziewczynka po przekroczeniu linii mety od razu się rozpłakała i nie mogła uspokoić, gdyż przez kiepskie oznaczenie trasy została wyprzedzona przez inną zawodniczkę.

Niestety coś co miało dawać radość, dla niektórych dzieci zakończyło się rozczarowaniem. A można było tego uniknąć. I mam nadzieję, że następnem razem organizatorzy zrobią wszystko, co w ich mocy, aby tak się stało. 

Jeśli zastanawiacie się jednak czy warto wystartować w City Trail- odpowiedź jest jedna- oczywiście. Dla tej atmosfery, świetnej trasy i endorfin- jak najbardziej TAK :)

CityTrail_1_of_1Julia po biegu

CityTrail_4_of_11I ja po biegu

A zatem do zobaczenia już w październiku !

-Bernadetta

 

 

środa, 30 września 2015, bernadettap
Komentarze
2015/09/30 21:00:16
Chyba Ci zazdroszczę tumanów kurzu ;) Piękny czas. Ja to jak ślimak poszłam. Początki miałam podobne, no może poza tumanami kurzu. Ciężko było gdzieś się przebić a i wyprzedzać też źle, bo to albo kałuża, albo korzeń. Ale nie o wynik chodzi. Przynajmniej nie mi.

U nas w biegach dzieci pan przed startem dokładnie opisywał dzieciakom gdzie mają biec. A na zakrętach stali wolontariusze (sztuk jeden) ;)
-
2015/10/01 00:33:40
Jak tylko pogodę będziecie mieli, to od razu wystrzelisz ! Wynik fajnie zrobić jakiś przyzwoity, ale chyba większości nie o to chodzi. Najlepszy jest ten stan, podczas biegu, który w zasadzie ciężko określić- nieustanna euforia ? I satysfakcja, gdy się kogoś wyprzedzi :D
U nas z biegami dzieci coś niestety nie zagrało, a wiadomo- dorosły się wkurzy, ale za chwilę zapomni, jak coś pójdzie nie tak. A dzieciakom od razu się smutno robi i zaczynają płakać. Mam nadzieję, że w następny weekend już wszystko zagra :)
Smaczneblogi.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Znajdź przepis kulinarny - Katalog Smaków Blogi