środa, 30 września 2015

CityTrail_4_of_1Niektórzy z Was wiedzą, że niedawno zaczęłam biegać. W sumie, niedawno jak niedawno, bo już zleciało prawie pół roku. Na inaugurację sezonu postanowiłam zapisać się na pierwszy półmaraton, ale po kilku dniach dopadły mnie wątpliwości, czy dam radę bez wcześniejszego startu na przetarcie. 

Długo się nie zastanawiałam i przed półmaratonem postanowiłam wziąć udział w biegu na 5 km. Po krótkich poszukiwaniach okazało się, że najbliższy we Wrocławiu w przystępnym terminie planowany jest w ramach cyklu City Trail. Od razu rzuciłam okiem na terminarz zawodów i zapisałam się na wszystkie 6 biegów. Koszt pojedynczego biegu to 15 złotych, a gdy od razu wykupuje się pakiet, jest to tylko 60 złotych za całość (lub 2 złote za 1 bieg dziecka i 10 za pakiet).

Mogłabym napisać, że się nie stresowałam, no bo przecież co to takiego przebiec 5km ? Stres, jaki mi towarzyszył, był jednak ogromny. 

Zaczęło się od tego, że podczas ostatniego treningu, na kilka dni przed biegiem, miałam wielki kryzys i nie byłam w stanie zrobić ani przyzwoitego czasu ani odległości. W wielkich męczarniach pokonałam raptem nieco ponad 6km w czasie 5,46/km. Nie tak to miało wyglądać. Miałam nabrać pewności siebie, a zaczęłam się bać. Tak, pierwszy raz w życiu obawiałam się czy będę w stanie ukończyć bieg na tak krótkim dystansie. 

I praktycznie byłam pewna, że nie będę w stanie nawet zbliżyć się do swojego najlepszego czasu, który na ten dzień na dystansie 5km wynosił 26 min. 39 s.

 

Dzień startu.

Po obfitym śniadaniu (brawo ja- niezbyt myśląca !), mniej więcej o 8.30, udaliśmy się do Lasu Osobowickiego. O 9.30 startował bowiem bieg najmłodszych dzieciaków, w którym chciała wystartować moja starsza (4-letnia) Córka. 

Odebranie numerów startowych zajęło nam dosłownie chwilę i trzeba przyznać, że absolutnie nie ma się w tym względzie do czego przyczepić.

Biegi najmłodszych grup również odbyły się sprawnie, a moja Mała już po kilku minutach cieszyła się z nagrody za ukończoną rywalizację, którą organizatorzy zaserwowali maluchom. Może rozdawanie lizaków nie jest zbyt wychowawcze, ale raz na jakiś czas chyba można dzieciakom na to pozwolić. 

CityTrail_2_of_1Julcia dumnie prezentuje swój nr startowy

O 11.00 rozpoczęła się rozgrzewka dla wszystkich uczestników biegu głównego na 5km, w której oczywiście postanowiłam wziąć udział. Po kilku minutach udaliśmy się na start i ustawiliśmy wg prognozowanych czasów ukończenia biegu. Chwilę przed startem stres debiutanta osiągnął kulminacyjny poziom

 CityTrail_3_of_1

Rozgrzewka

Punkt 11.30 wystartowaliśmy i... z racji tego, że nie liczyłam na zbyt dobry występ i ustawiłam się niemal na samym końcu, przez pierwsze 500 m dusiłam się od tumanów kurzu, którzy wzniecali ludzie biegnący przede mną. 

Zakładałam, że pierwszy kilometr pobiegnę najwolniej- tak jak robię to podczas treningów, ale rzeczywistość zweryfikowała moje plany. Aby czym prędzej móc nieco swobodniej oddychać, musiałam szybko zacząć wyprzedzać ludzi przede mną. Niestety wąska leśna ścieżka zrobiła swoje i niejednokrotnie musiałam biec po ściółce, co raz skończyło się wykręceniem nogi i dość intensywnym- aczkolwiek na szczęście krótkotrwałym bólem. 

Niestety kilka osób nie mogło się pogodzić z tym, że ktoś chce je wyprzedzić i złośliwie zabiegało drogę innym, ale nic to- wszak trzeba sobie radzić w każdych warunkach.

Gdy w końcu udało mi się wyprzedzić wszystkich maruderów i zyskałam nieco swobody, okazało się, że kolejna grupka znajduje się jakieś 100 metrów przede mną. Ruszyłam więc w samotny "pościg" i jakieś 1,5 kilometra przed metą dołączyłam do większej grupy zawodników, których również zaczęłam wyprzedzać. Czułam się fantastycznie ! Nawet nie spodziewałam się, że to może być takie fajne uczucie.

Gdy do mety zostało jakieś 200 metrów, zobaczyłam kibicujących mi najbliższych- Męża i Córeczki. I chyba ta euforia tak mnie ogarnęła, że zapomniałam, aby nieco przyspieszyć, co skutkowało tym, że już na ostatniej prostej wyprzedziły mnie dwie laski. Co prawda czas netto miały gorszy od mojego, ale jakiś niedosyt pozostał. Mimo, że 5 km biegłam najszybciej, to nie powinnam tak łatwo odpuścić na finiszu, ale przynajmniej wiem, co w pierwszej kolejności muszę naprawić już 10 października. 

W ogólnym rozrachunku jestem bardzo zadowolona. Poprawiłam rekord życiowy o 50 sekund, skończyłam bieg nieco za połową stawki (z czasem netto 25:49), a wśród kobiet w czwartej dziesiątce, pozostawiając za plecami ponad 100 innych przedstawicielek płci pięknej. Teraz wiem, że kiedyś zejdę poniżej 25 minut, muszę jeszcze tylko urwać kolejne 50 sekund. 

A jakie nadzieje pokładam w City Trail ? Liczę, że do 10 października organizatorzy naprawią błędy z pierwszego biegu. O ile bowiem opublikowanie najpierw nieprawidłowych wyników biegu (każdemu zawodnikowi dodano początkowo jakieś 25-50 sekund) mogłabym jeszcze przemilczeć, to niestety oznaczenie trasy biegu dzieci pozostawiało wiele do życzenia. Dzieciaki, które miały pokonać trasę duższą niż 600 metrów autentycznie były zagubione. Sami byliśmy świadkami tego, jak liderzy tracili solidnie wypracowaną przewagę, bo zamiast nawrócić, biegli nie tam, gdzie nie trzeba. Jedna dziewczynka po przekroczeniu linii mety od razu się rozpłakała i nie mogła uspokoić, gdyż przez kiepskie oznaczenie trasy została wyprzedzona przez inną zawodniczkę.

Niestety coś co miało dawać radość, dla niektórych dzieci zakończyło się rozczarowaniem. A można było tego uniknąć. I mam nadzieję, że następnem razem organizatorzy zrobią wszystko, co w ich mocy, aby tak się stało. 

Jeśli zastanawiacie się jednak czy warto wystartować w City Trail- odpowiedź jest jedna- oczywiście. Dla tej atmosfery, świetnej trasy i endorfin- jak najbardziej TAK :)

CityTrail_1_of_1Julia po biegu

CityTrail_4_of_11I ja po biegu

A zatem do zobaczenia już w październiku !

-Bernadetta

 

 

wtorek, 29 września 2015

placki_ziemniaczano_dyniowe_2_of_1

 

placki_ziemniaczano_dyniowe_5_of_1

Placki ziemniaczano- dyniowe to kolejny przepis, który postanowiła odświeżyć po kilku latach od jego zamieszczenia na blogu. Te placki robię w sezonie kilka razy i aż sama nie mogę zrozumieć jak to się stało, że do tej pory nie zrobiłam nowych zdjęć. Poprzednie tak straszyło, że nie mogłam już na nie patrzeć. 

Te placki ziemniaczano- dyniowe możecie jeść tak, jak zwykłe placki ziemniaczane, a więc z gulaszem, z cukrem i/lub śmietaną, z fetą i szpinakiem. Niech ogranicza Was tylko wyobraźnia.

 

Placki ziemniaczano- dyniowe

Składniki

800 g ziemniaków

400 g miąższu dyni

100 g cebuli

3 jajka

4 łyżki mąki pszennej

sól

pieprz

olej rzepakowy

 

Przygotowanie:

Dynię obieramy, usuwamy miękki środek, a twardy miąższ ścieramy na tarce o drobnych oczkach.

Ziemniaki obieramy, dokładnie płuczemy. Również ścieramy na tarce o drobnych oczkach, odciskamy dokładnie cały sok. Aby placki były bardziej chrupiące, połowę ziemniaków możemy zetrzeć na grubych oczkach. Ziemniaki dodajemy do dyni. Dorzucamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę, wbijamy jajka, wsypujemy mąkę.

Dokładnie mieszamy. Dodajemy 1/2 łyżeczki soli oraz dużą szczyptę pieprzu. 

Na rozgrzanym oleju smażymy z obu stron na rumiano niewielkie placuszki. Najpierw przygotowujemy jeden placek, próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy jeszcze surowe ciasto odrobiną soli i/lub pieprzu. Placuszki odsączamy z nadmiaru tłuszczu przy pomocy ręczników papierowych.

Podajemy z ulubionymi dodatkami, np. ze śmietaną i cukrem lub z gulaszem.

placki_ziemniaczano_dyniowe_1_of_1

placki_ziemniaczano_dyniowe_6_of_1 

Pozdrawiam i życzę smacznego,

Bernadetta

07:48, bernadettap , obiad
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 września 2015

Babeczki_marchewkowe_bez_maki_pszennej_i_cukru_1_of_1

 Babeczki_marchewkowe_bez_maki_pszennej_i_cukru_7_of_1

Babeczki_marchewkowe_bez_maki_pszennej_i_cukru_13_of_1

Niedawno podrzuciłam Wam przepis na ciasto z burakami bez cukru i mąki pszennej. Teraz pora na równie zdrowe babeczki marchewkowe z kremem kokosowym, które w zasadzie powstały pierwsze. Babeczki również nie zawierają cukru i mąki pszennej. Zamiast nich użyłam ksylitolu, banana oraz mąki ryżowej zmieszanej z nasionami chia.

Całość zdobi pyszny krem kokosowy przygotowany z zaledwie dwóch składników oraz drobno posiekane orzechy włoskie.  

 Babeczki marchewkowe bez mąki pszennej i cukru

Składniki:

200 g surowej marchewki

120 g mąki ryżowej

120 ml oleju rzepakowego

100 g bardzo dojrzałego banana

40 g ksylitolu

2 duże jajka 

1 czubata łyżka ciemnego kakao

1 czubata łyżka mielonego cynamonu

1 czubata łyżka zmielonych nasion chia

1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia Winiary

orzechy włoskie do dekoracji

 

Krem kokosowy:

1 puszka mleka kokosowego

1 łyżka ksylitolu

 

Przygotowanie:

Mleko kokosowe wstawiamy do lodówki co najmniej dzień przed przygotowaniem babeczek.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Banana obieramy ze skórki, miksujemy dokładnie z olejem. Całe jaja wbijamy do misy robota i ubijamy dokładnie z ksylitolem. 

Mąkę ryżową mieszamy z proszkiem do pieczenia, kakao, cynamonem oraz zmielonymi nasionami chia (Nasiona najlepiej zmielić bezpośrednio przed przygotowaniem babeczek). 

Do masy jajecznej dodajemy na przemian po łyżce mąki z proszkiem oraz po łyżce oleju zmiksowanego z bananem (cały czas miksując na niewielkich obrotach).

Marchewkę obieramy, ścieramy na drobnych oczkach i dodajem do ciasta. Chwilę miksujemy do dobrego połączenia składników.

Masę przekładamy do foremek na muffinki. Pieczemy około 20-25 minut do tzw. suchego patyczka. Odstawiamy do wystudzenia. 

Gdy muffinki będą zimne, przygotowujemy krem kokosowy.

Samą gęstą śmietankę kokosową (bez wody !) przekładamy do misy robota. Ubijamy dokładnie, dodając pod koniec ksylitol zmielony na puder.

Kremem dekorujemy muffinki. Posypujemy drobno podiekanymi orzechami.

Babeczki_marchewkowe_bez_maki_pszennej_i_cukru_2_of_1

 Babeczki_marchewkowe_bez_maki_pszennej_i_cukru_5_of_1

Babeczki_marchewkowe_bez_maki_pszennej_i_cukru_12_of_1

Pozdrawiam i życzę smacznego,

Bernadetta

 

Wpis dodaję w ramach wspólnego wypiekania ciasta na niedzielę, w którym udział wzięli także: Bożena, Dorotka z blogu Moje Małe Czarowanie, Marzena, Joasia, Danuta, Kasia a więc Słodka Babeczka, Iwona, Danuta z blogu Moje wypieki i nie tylko, Krystyna, Asia, oraz Agnieszka z blogu Kuchnia co dnia oraz Justyna czyli Usmażona.

 

 Przepis powstał we współpracy z marką Winiary.

Zakręcony Muffin - edycja jesienna

 

niedziela, 27 września 2015

scones_dyniowe_13_of_1

scones_dyniowe_11_of_1

Po wakacyjnej przerwie wracam do weekendowego wypiekania na śniadanie. W tym tygodniu z innymi blogerami na tapetę wzięliśmy przepis Doroty z Moje Wypieki na dyniowe scones. Przepis jest niezwykle prosty, bułeczki bardzo szybko się robią i są doskonałym ratunkiem, gdy nie chce nam się iść do sklepu po świeże pieczywo. 

Ja wprowadziłam kosmetyczne poprawki do oryginału. Zmniejszyłam ilość puree z dyni z 250 do 200 g (głównie dlatego, że używałam bardzo dużych jajek, a puree z pieczonej dyni i tak było wystarczająco aromatyczne). Dałam także mniej proszku do pieczenia i soli. 3 czubate łyżeczki proszku to jak dla mnie byłoby zdecydowanie za dużo, a z 2 i tak bułeczki świetnie wyrosły. Jeśli chodzi o sól, w zasadzie dałam ją tylko dla lekkiego podkreślenia słodyczy rodzynek. Przy tak dużej ilości słodkich dodatków, naprawdę nie ma potrzeby zabijania ich smaku dużą ilością soli.

Scones świetnie smakują same, ale doskonałe są z odrobiną masła, domowymi powidłami wiśniowymi i odrobiną gęstej śmietany. 

 

 Dyniowe scones

 

Składniki:

350 g mąki pszennej typ 450 + mąka do podsypania stolnicy

200 g puree z pieczonej dyni (w oryginale 250 g)

100 g rodzynek

50 g masła

20 ml mleka

2 duże jajka

2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale 3 czubate łyżeczki)

1 łyżka cukru

1 niewielka szczypta soli (w oryginale pół łyżeczki)

 

Przygotowanie:

Puree z dyni miksujemy z jajkami i mlekiem. Dodajemy rodzynki, mieszamy.

Mąkę przesiewamy przez drobne sito. Dodajemy sól, proszek do pieczenia i cukier, mieszamy. Mocno schłodzone masło kroimy na drobne kawałki, dorzucamy do mąki. Wyrabiamy palcami do dokładnego połączenia.

Sypkie składniki przekładamy do płynnych i od razu szybko zagniatamy ciasto. Będzie się lepiło do ręki, ale nie dodajemy więcej mąki. 

Stolnicę obsypujemy obficie mąką. Kładziemy dyniowe ciasto i posypujemy je sporą ilością mąki. Rozwałkowujemy na grubość około 1,5 cm. 

Dużą obręczą do przystawek lub okrągłą foremką do ciastek o ostrej krawędzi wycinamy kółka o średnicy około 5 cm. Pozostałe ciasto zagniatamy i ponownie wycinamy kółka. Z ostatnich ścinek formujemy ręką okrągłą bułeczkę.

Scones układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. 

Pieczemy około 18-20 minut w piekarniku nagrzanym do 220 stopni.

 scones_dyniowe_5_of_1

scones_dyniowe_7_of_1

Pozdrawiam i życzę smacznego,

Bernadetta

 

W wypiekaniu udział wzięli także: Kinga z Małe Kulinaria, Bożena, Alina z blogu Ala piecze i gotuje, Agata czyli Kulinarne przygody Gatity, Edyta a więc Pasja Smaku, Kamila, Wiosenka Eksplozja Smaku, Olga z Cukry Proste, MajaAgnieszka, Kasia z Dietetic Lifestyle, Dorotka z Moje Małe Czarowanie, Gosia czyli Smaki Alzacji oraz Kamila z blogu Ogrody Babilonu

 

 

piątek, 25 września 2015

Ciasto_z_buraczkami_bez_cukru_i_maki_pszennej_6_of_1

 

Ciasto_z_buraczkami_bez_cukru_i_maki_pszennej_8_of_1

 Ciasto_z_buraczkami_bez_cukru_i_maki_pszennej_11_of_11

Naszła mnie ogromna ochota na ciasto z burakami. Nie chciało mi się jednak gotować ani piec buraczków, więc sięgnęłam po prostu po dostępną w sklepach surówkę z buraczków, która idealnie się do tego celu nadawała. Przy okazji postanowiłam nieco zmodyfikować swój stary przepis i stworzyć ciasto, które nie tylko będzie pyszne, ale przede wszystkim zdrowe. Nie myślcie jednak, że byłam taka pewna siebie. Baaardzo się bałam co mi wyjdzie z tych moich eksperymentów i dlatego najpierw zrobiłam ciasto z połowy porcji i upiekłam z niego muffinki. Były tak dobre, że żniknęły w ciągu 10 minut od wyciągnięcia z piekarnika. Ciasto upieczone w dużej formie broniło się więc samo, ale postanowiłam "podkręcić" je "lukrem" z nerkowców i mleka kokosowego. Razem wyszła prawdziwa petarda !

 Ciasto jest puszyste, lekko wilgotne, pełne smaków, a co najważniejsze- buraczki są niewyczuwalne.

 

 Ciasto z burakami bez cukru i mąki pszennej (zdrowa słodycz)

Składniki:

300 g surówki premium z buraczków Marwit

200 g mąki ryżowej

220 ml oleju rzepakowego

100 g dobrej gorzkiej czekolady

140 g ksylitolu

4 średnie jajka 

1 bardzo dojrzały banan

2 czubate łyżki ciemnego kakao

2 czubate łyżki zmielonych nasion chia

2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia

łyżka oleju i 2 łyżki mąki ryżowej do formy

 

"Lukier" z nerkowców:

100 g nerkowców

100 g gęstego mleka kokosowego

sok z cytryny

 

Przygotowanie:

Tortownicę o średnicy 20 cm smarujemy łyżką oleju i obsypujemy mąką ryżową.

Banana obieramy ze skórki, miksujemy dokładnie z olejem.

Czekoladę łamiemy na drobne kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Odstawiamy do wystudzenia.

W międzyczasie wbijamy całe jajka do misy robota i ubijamy je dokładnie z ksylitolem. Gdy masa będzie niemal biała, ciągle miksując, dodajemy po łyżce rozpuszczonej, ale letniej czekolady.

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, kakao oraz zmielonymi nasionami chia (Nasiona najlepiej zmielić bezpośrednio przed przygotowaniem ciasta). 

Do masy jajecznej dodajemy na przemian po łyżce mąki z proszkiem oraz po łyżce oleju zmiksowanego z bananem (cały czas miksując na niewielkich obrotach).

Na koniec partiami dodajemy surówkę z buraczka i chwilę miksujemy do dobrego połączenia składników.

Masę wlewamy do tortownicy. Wyrównujemy powierzchnię. Pieczemy około 60-65 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Odstawiamy do wystudzenia. 

Gdy ciasto będzie zimne, przystępujemy do przygotowania "lukru" z nerkowców.

Orzechy zalewamy wrzącą wodą i odstawiamy na 15 minut. Odcedzamy dokładnie. Przekładamy do pojemnika blendera wraz z gęstym mlekiem kokosowym (mleko powinno mieć konsystencję gęstego kremu). Dokładnie miksujemy, dodając do smaku sok z cytryny. Ja wlałam sok mniej więcej z połowy cytryny.

"Lukrem" smarujemy ciasto. Przed podanie możemy posypać rozkruszonymi orzechami włoskimi.

 Ciasto_z_buraczkami_bez_cukru_i_maki_pszennej_14_of_1

Ciasto_z_buraczkami_bez_cukru_i_maki_pszennej_10_of_1

Ciasto_z_buraczkami_bez_cukru_i_maki_pszennej_15_of_1

Pozdrawiam i życzę smacznego,

Bernadetta

 

Wpis dodaję do akcji:

 

 

 

 

Twój zdrowy lunchbox z Marwit

 
1 , 2 , 3 , 4
Smaczneblogi.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Znajdź przepis kulinarny - Katalog Smaków Blogi