recenzje

piątek, 20 listopada 2015

Olszewskiego_128_1_of_1

Olszewskiego_128_3_of_1

Do restauracji Olszewskiego 128 wybierałam się od kilku miesięcy, tj. od chwili, gdy okazało się, że jej współwłaścicielką jest Katarzyna Daniłowicz, znana przede wszystkim z udziału i późniejszego zwycięstwa w 4 edycji programu Top Chef Polska. Recenzje restauracji, na które natrafiałam w internecie oraz opinie znajomych, utwierdziły mnie w przekonaniu, że koniecznie muszę sama odwiedzić to miejsce.

Plan udało mi się w końcu zrealizować pod koniec września, gdy wybrałam się do restauracji wraz z rodziną, aby przygotować jej recenzję dla Magazynu Kocioł. Na wszelki wypadek zarezerwowałam stolik, choć po przybyciu na miejsce okazało się, że było to zbędne. W restauracji przebywał bowiem tylko jeden gość, choć już kilka minut później lokal zaczął się zapełniać.

Naszą uwagę przykuło bardzo przestronne wnętrze oraz piękne drewniane stoły, imitujące palety. Oprócz drewna dużo jest w lokalu bieli, nadającej bardzo przyjemny klimat. Od pierwszego momentu czuje się, że jest to miejsce dla ludzi w każdym wieku. Kiedyś spotkałam się z opinią, że wystrój wnętrza nie pasuje do tej restauracji, gdyż jest taki prosty, a nie odświętny, co przy rzekomo wysokich cenach dań, stwarza pewien dysonans, ale ja absolutnie się z tym nie zgadzam. Wolę restauracje przestronne, dobrze oświetlone, bez dziwacznych dodatków i dębowych stołów itd., niż te z wykrochmalonymi obrusami i kelnerami, którzy noszą przysłowiowy kij w tyłku. 

Już po chwili od przybycia podeszła do nas kelnerka i poinformowała, że ostatni raz możemy spróbować letniego menu, gdyż od następnego dnia do wyboru będą potrawy typowo jesienne. Niestety menu degustacyjne nie było dostępne, aczkolwiek podobno właściciele myślą już nad jego wprowadzeniem. Na przystawkę zamówiliśmy więc carpaccio wołowe z galaretką z czerwonego wina, pistacjami, rukolą i grzankami z brioche (26 pln) oraz raviolo z ziemniakami, ricottą, pecorino romano i płynnym żółtkiem (23 pln).

Olszewskiego_128_7_of_1

Mięso pokrojone w perfekcyjnie równe cieniutkie plasterki, tworzyło niesamowitą kompozycję smaków z galaretką i grzankami. Danie było idealnie zbilansowane pod każdym względem i choć mój mąż stwierdził, że dodałby do niego także odrobinę melona, ja absolutnie niczego bym nie zmieniła.

Olszewskiego_128_9_of_1

Gdy tylko pomyślałam, że trudno będzie pobić smak carpaccio, momentalnie musiałam zmienić zdanie. Raviolo w Olszewskiego 128 to idealnie mięciutkie ciasto, cudownie płynne (i to nie tylko w karcie) żółtko oraz najwyższej jakości dodatki. Dla młodszych dzieci to danie zbyt wyraziste w smaku, ale dla dorosłych mistrzowskie pod każdym względem.

Olszewskiego_128_10_of_1

Choć zamawianie po przystawce, a przed daniem głównym, jakiejkolwiek ekstra potrawy było mocno ryzykowne, nie mogłam się powstrzymać i poprosiłam o porcję kremu z dyni piżmowej z mlekiem kokosowym, olejem z pestek dyni, prażonymi pestkami dyni i kolendrą (14 pln). Zupa okazała się aksamitnie gładka, delikatna, bardzo łagodna, ale jednocześnie pełna smaku. I tu przyznam się, że była to pierwsza restauracyjna potrawa, którą podałam młodszej córce. O tym, że mała zjadła ją ze smakiem, chyba nie muszę wspominać ?

Olszewskiego_128_12_of_1

Na danie główne wybrałam halibuta z ziemniaczanym puree, kurkami, groszkiem, pietruszką i sosem maślano- pomidorowym (39 pln). Delikatne mięso, gotowanej na parze ryby, kremowe puree, duszone w punkt kurki, to nic w porównaniu do boskiego sosu, który podkręcał to danie. Zawsze z wielką obawą sięgam w restauracjach po ryby, ale tutaj absolutnie nie mam zastrzeżeń.

Olszewskiego_128_11_of_1

Mój mąż skusił się natomiast na długo duszony policzek wołowy z puree z dyni piżmowej, marchewką, pasternakiem, kluseczkami i ciemnym sosem z szałwią (48 pln). Mięso było delikatne, mięciutkie i rozpływało się w ustach. Dodatki idealnie komponowały się z wołowiną, a sos moglibyśmy jeść łyżkami. Może tylko zamiast 3 kluseczek zaserwowałabym ze 2 więcej, gdyż dla głodnego mężczyzny porcja wydaje się nieco za mała.

Olszewskiego_128_8_of_1

Nasza czteroletnia córka wybrała mini cheeseburgera z frytkami i ketchupem (15 pln). O ile frytki ze skórką zjadła bez mrugnięcia okiem, o tyle burgera rozłożyła na czynniki pierwsze i spożyła tylko kotleta i pół bułki. Taki burger to świetna sprawa dla nieco starszych dzieci. Dla maluchów proponuję jednak raczej rybę lub makaron, gdyż kanapkę ciężko im będzie ugryźć.

Olszewskiego_128_13_of_1

Choć po tych wszystkich pysznych potrawach mieliśmy już pełne żołądki, postanowiliśmy skosztować jeszcze deseru. Z oczywistych względów nasz wybór padł na crème brûlée z lodami z białej czekolady, żelem z porzeczek i ciemnymi owocami (15 pln). Cukier dark muscovado był idealnie skarmelizowany i świetnie komponował się z kremem oraz żelem z porzeczek. Nie wiem jednak czy to skutek przejedzenia obfitym obiadem, czy może moje zamiłowanie do nieco mniej słodkich deserów, ale odrobinę zmniejszyłabym ilość cukru w samym crème brûlée oraz w lodach, bo całość, choć bardzo ciekawie skomponowana i przygotowana bez zarzutów, to jednak dla mnie odrobinę za słodka.

Olszewskiego_128_6_of_1

 

Olszewskiego_128_4_of_1

Olszewskiego 128 to nie tylko przepyszna kuchnia. To również przemiła i profesjonalna obsługa. Choć do restauracji chodzimy regularnie kilka razy w miesiącu (a czasem i 3-4 razy w tygodniu) z takim podejściem do klienta rzadko mamy do czynienia. Mimo, iż kelnerzy mają naprawdę dużo pracy, z przyjemnością i uśmiechem na ustach doradzają w wyborze dań i niezwykle barwnie opowiadają o każdej z potraw. Z niesamowicie ciepłym podejściem odnoszą się także do najmłodszych, rozmawiając z nimi, pytając o ich potrzeby, a nie ignorując, jak to ma często miejsce w innych lokalach. I chyba nie przesadzę stwierdzając, że jest to jedna z najbardziej przyjaznych rodzinom z dziećmi wrocławskich restauracji.

Z przyjemnością będziemy tam wracać.

 

Pozdrawiam,

Bernadetta

 

Ps. Od tamtej pory byliśmy w Olszewskiego 128 jeszcze dwukrotnie i za każdym razem było i pysznie i bardzo miło. 

środa, 04 listopada 2015

najdrozsze_sklepyWszyscy, którzy obserwują mnie na facebooku, powinni wiedzieć, że od pewnego czasu zaprzątały mi głowę nowe zadania. Oprócz testów produktów, takich jak jogurty owocowe oraz kolejnych, które już się materializują, moje wizyty w marketach (tych mniejszych i większych) były spowodowane chęcią stworzenia koszyka zakupowego, który pokaże faktyczny rozkład cen w tych placówkach.

Na początku października (dokładnie w ciągu 6 dni) odwiedziłam w sumie 24 sklepy. Bez zapowiedzi, bez ujawniania się. Uzbrojona w notes z listą 40 produktów, których ceny zamierzałam porównać. Nie chciałam jednak robić totalnie bezzasadnego badania, które będzie się opierało na porównywaniu produktów różnych gatunkowo, a więc np. wyboru z jednego sklepu najdroższych- popularnych płatków śniadaniowych, a z drugiego płatków marki własnej, o wiele tańszych i niejednokrotnie zupełnie innych w smaku i składzie. Dlatego też do analizy porównawczej wybierałam produkty znanych marek. Takie, które można znaleźć w większości sklepów. Jeśli nie było akurat w sprzedaży wybranej przeze mnie do badania gramatury, brałam inną i przeliczałam jej cenę.

W przypadku takich produktów, jak ręczniki kuchenne czy papier toaletowy, w razie braku konkretnej marki, do analizy wybierałam produkty o jak najbardziej zbliżonych parametrach, a więc krótko mówiąc- dobre gatunkowo, a nie byle jakie. Jeśli taka sytuacja miała miejsce w konkretnych placówkach, oczywiście znajdziecie o tym informację w przypisach zamieszczonych pod tabelkami. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam ranking marketów, w których zrobicie najdroższe zakupy. Oczywiście sytuacja może się zmienić, gdy jakiś produkt nagle znajdzie się w promocji, albo zmieni się jego cena. Myślę jednak, że ogólna tendencja i różnice cen globalnej listy produktów będą się utrzymywać na podobnym poziomie w dłuższym okresie czasu.

I przyznam szczerze, że sama jestem niesamowicie zaskoczona tak ogromnymi dysproporcjami między najdroższym, a najtańszym sklepem. Aby jednak nie wprowadzać zbyt dużego zamętu, lista najtańszych placówek pojawi się za kilka dni. Na żadnej z list nie znalazły się następujące sklepy:

- Żabka

- Freshmarket

- Aldi

- Lewiatan

a to z uwagi na brak w ich asortymencie zbyt wielu popularnych produktów, wybranych przeze mnie do badania. Porównując jednak ceny tych produtków z listy, które akurat znalazły się w tych sklepach, mogę stwierdzić, że zarówko Żabce, jak i Freshmarketowi o wiele bliżej do listy najdroższych sklepów, niż tych, w których zrobimy tanie zakupy

Wielkim szokiem jest dla mnie ogólna cena koszyka zakupowego w EPI. O tym, że jest to drogi sklep, wiedziałam od dawna, ale nie spodziewałam się, że ceny są tam naprawdę horrendalnie wysokie. Za zakupy w EPI przyszłoby mi zapłacić 401,53 pln, a za te same produkty w najtańszym sklepie wydałabym 249,51 pln. Niezła różnica, przyznacie ?

I choć nie zdradzę Wam jeszcze, w którym sklepie udałoby mi się zrobić najtańsze zakupy, napiszę że lider dla mnie samej był zaskoczeniem.

Jeśli chodzi o cenę piwa i białego wina, uwzględniałam również produkty tych samych- popularnych marek. Jeśli ich nie było, przyjmowałam te najbardziej zbliżone popularnością. 

 

  EPI

Sklep osiedlowy

Społem

T&J

Delikatesy

Centrum

Alma

Tesco

Piotr   i Paweł

Inter-

marche

Stokrotka

Kawa

(Jacobs zielony 250g)

12,00

12,99

11,99

10,99

8,99

10,49

10,79

8,99

10,99

11,99

Herbata Lipton cena za 100t

27,281

12,99

16,99

16,99

12,49

11,99

12,99

13,49

13,99

12,99

Cukier 1kg

2,90

3,19

2,79

2,79

2,45

2,49

2,29

2,19

2,29

2,29

Mąka pszenna 1 kg

(Basia lub Lubella)

3,10

2,99

3,29

2,99

3,29

3,79

3,19

2,2910

2,89

3,39

Olej

(Kujawski 1l)

7,90

6,99

6,99

8,99

6,05

5,99

5,98

5,99

5,49

5,99

Chleb pszenny

(cena za 1kg)

7,50

5,30

4,38

3,58

4,15

6,34

4,38

4,98

3,65

3,38

Kajzerki

10 szt

6,50

4,90

3,90

3,90

3,50

3,90

2,60

3,90

2,90

4,90

Jajka ściółkowe lub z klatki cena za 10 szt

7,50

4,59

3,99

3,99

4,39

4,79

3,99

3,49

3,99

3,69

Masło Mlekovita 200g

6,30

4,49

4,29

4,19

4,45

4,69

4,49

4,69

4,19

3,49

Czekolada gorzka Wedel

4,20

3,99

3,59

3,99

3,695

2,69

2,99

3,35

2,69

3,19

Woda Żywiec 1,5lx6 szt

13,80

12,90

11,94

11,94

10,74

11,94

10,14

11,34

10,14

11,94

Ser żółty             150g plastry

5,90

3,99

5,99

4,89

4,99

4,29

3,69

3,99

4,79

4,59

Śmietana 12 %; cena za 400g

2,90

2,99

2,49

2,59

2,75

2,39

1,93

2,99

1,59

2,49

Mleko      2 % Piątnica

4,00

2,99

2,89

2,59

3,39

2,79

2,89

2,99

2,9913

2,29

Pierś z kurczaka 1 kg

24,90

18,99

18,99

17,99

17,94

15,90

19,99

16,49

13,99

15,49

Schab b/kości 1kg

29,90

21,99

19,99

17,99

16,90

18,99

19,42

16,99

16,49

16,59

Gumy Orbit

1,80

1,89

1,99

1,99

1,89

1,99

1,89

1,85

2,19

2,39

Parówki 93 % mięsa (Sokołów; cena za 250g)

8,50

6,99

5,493

5,82

5,49

5,67

6,86

5,6711

5,56

4,9814

Płatki śniadaniowe Chocapic 250g

6,50

5,99

5,49

5,99

4,75

5,69

4,39

4,89

4,49

5,49

Koncentrat pomidorowy Pudliszki

4,30

4,49

3,99

3,89

2,99

3,357

2,50

3,3912

2,55

2,99

Pomidory 1kg

6,90

5,49

7,59

6,49

5,99

5,99

5,49

4,99

4,99

4,99

Piwo 0,5l x4

16,00

13,56

15,16

13,96

13,99

14,49

10,76

12,75

11,56

13,16

Wino białe

21,00

25,99

22,99

22,99

17,89

18,90

24,99

25,99

23,99

18,99

Makaron spaghetti Lubella

3,80

3,99

3,99

3,99

4,39

2,99

3,99

3,99

3,79

3,79

Ryż 4x100g

3,00

2,39

3,69

2,99

3,39

1,99

2,49

3,19

2,85

2,99

Ręczniki kuchenne Regina

6,90

10,99

6,59

6,49

7,996

6,998

8,29

8,29

6,39

4,99

Papier toaletowy Regina

11,90

11,99

11,99

11,99

11,75

9,499

10,99

11,99

10,99

10,99

Proszek do prania Vizir – cena za 1,5 kg

36,251

30,95

17,99

16,99

28,45

20,25

21,99

19,00

19,99

22,99

Płyn do mycia naczyń Fairy cena za 1l

11,00

9,18

6,99

6,99

6,49

6,99

6,99

6,99

6,99

6,99

Mydło w płynie Palmolive

11,90

9,99

6,594

7,994

8,29

8,99

6,49

6,99

6,49

5,99

Pasta do zębów Elmex

23,90

14,99

17,99

17,99

17,39

13,99

10,99

11,99

11,99

13,99

Sól

1,40

1,19

1,59

1,59

1,25

0,99

0,65

0,75

0,99

0,99

Ser mascarpone 250g

7,90

6,99

6,59

6,49

6,49

6,19

5,99

5,99

6,99

5,99

Majonez Winiary 400g

7,30

7,79

7,29

7,59

5,15

5,49

4,49

6,49

4,49

4,99

Banany 1 kg

7,90

6,99

6,29

6,49

4,99

5,49

3,99

4,99

3,49

3,99

Orzechy włoskie cena za 200g

16,90

13,32

15,98

17,98

14,99

17,98

17,98

14,99

21,98

13,32

Rodzynki cena 200g

4,50

3,38

3,99

5,29

3,99

4,49

5,39

3,20

4,89

5,99

Snickers

2,502

1,79

1,79

1,79

1,45

1,69

1,49

1,79

1,69

1,59

Coca-cola- cena za 2l

6,50

5,19

5,86

4,99

6,79

5,79

4,49

4,49

4,44

4,44

Mąka ziemniaczana cena za 1kg

6,40

4,49

4,59

4,99

5,19

5,69

5,49

5,18

5,98

5,49

Razem

401,53

 pln

336,27

pln

317,28 pln

314,54

pln

299,78

pln

295,02

pln

290,81 pln

287,98

pln

282,81

pln

281,19

pln

  1. Brak proszku do prania. Dostępne były tylko kapsułki w opakowaniu po 15 szt w cenie 30,90 pln, co odpowiada 1,275 kg proszku.
  2. 2,50 pln to cena za dużego Snickersa, małe były niedostępne.
  3. Brak parówek z Sokołowa, do analizy przyjęto cenę parówek Tarczyńskiego.
  4. Brak mydła Palmolive, w analizie uwzględniono cenę mydła „Biały Jeleń”.
  5. Brak gorzkiej czekolady Wedel. Do porównania wybrano cenę czekolady nadziewanej marki Wedel.
  6. Brak ręczników marki Regina. Zamiast nich do porównania wybrano ręczniki marki Mola.
  7. Brak koncentratu Pudliszki; uwzględniono cenę koncentratu marki Łowicz.
  8. Ręczniki marki Foxy
  9. Papier marki Mola.
  10. Brak mąki marek Basia i Lubella, uwzględniłam więc cenę mąki Szymanowskiej.
  11. Parówki marki własnej PiP z 97 % mięsa z szynki
  12. Koncentrat marki Łowicz
  13. Mleko Łowicz
  14. Parówki Chrzanowskiej Manufaktury Wędlin

 

I jak, zaskoczeni ? Czy w którymś z tych sklepów często robicie większe zakupy ?

 

Pozdrawiam,

Bernadetta

06:58, bernadettap , recenzje
Link Komentarze (10) »
środa, 28 października 2015

My_Corner_5_of_1

Do restauracji My Corner, znajdującej się w Hotelu Scandic we Wrocławiu wybraliśmy się w ramach Restaurant Week. Pewnie normalnie nigdy bym się do nich nie udała, gdyż nigdy nie słyszałam o niej pozytywnych opinii (negatywnych też nie) ale wizja trzydaniowego menu za zaledwie 39 złotych sprawiła, że postanowiłam wypróbować ich kuchnię. W poprzedniej edycji Restaurant Week odkryłam restaurację La Fee Verte, w której serwują pyszne i niedrogie francuskie dania i liczyłam, że teraz również uda mi się znaleźć kolejne ciekawe miejsca na kulinarnej mapie Wrocławia.

 

 Restauracja My Corner Wrocław

My_Corner_8_of_1 

Od razu po przybyciu dostaliśmy czekadełko- pyszny chleb z oliwą słonecznikową i rzepakową. 

My_Corner_3_of_1

Po chwili zaserwowano nam jesienne trio - zupę - krem w 3 odsłonach:

- krem z topinambura z chrupiącym jarmużem,

- krem z dyni z chipsem z kiełbasy kresowej

oraz krem z pieczonych buraków z pianką chrzanową. 

Najsłabszy był krem z dyni, który niestety niczym mnie nie zachwycił. Zwykła zupa krem z dyni.

My_Corner_2_of_1

Zupełnym przeciwieństwem okazał się krem z pieczonych buraków- bardzo aromatyczny, ostry, rozgrzewający. Krem z topinambura był łagodny, ale dobrze doprawiony i idealnie zmiksowany.

 My_Corner_4_of_1

Na danie główne zaserwowano polędwicę z dzika z purée z pasternaku, konfitowaną marchewką, musem z czerwonej kapusty i sosem z miodu lipowego.

Mięso było przyrządzone poprawnie, delikatne, soczyste, ale niedoprawione. Przypraw brakowało także marchewce. W zasadzie wszyscy w lokalu sięgali co chwilę po sól i pieprz. Nie wiem czy to był zamierzony efekt, czy ktoś zapomniał doprawić wszystkich składników dania, ale wyszło to dosyć słabo. 

Mięsa było sporo, a dodatków, a zwłaszcza musu z czerwonej kapusty trochę mało, ale w tej cenie nie ma się czego czepiać. 
My_Corner_7_of_1

Na deser zaserwowano natomiast owocowe tiramisu ze śliwką, kawowym fettuccine i zabajonym Prosecco. Szczerze był to najsłabszy punkt menu. Tiramisu w ogóle nie smakowało jak tiramisu, a jak pianka tudzież ptasie mleczko z przesadzoną ilością usztywniacza (żelatyny ?). Poza tym było przesłodzone.

 My_Corner_1_of_1

Julia wybrała dla siebie naleśniki z serkiem mascarpone i bitą śmietaną (12,00 zł), których sposób podania pozostawiał niestety wiele do życzenia. Chyba nie po to zamawia się naleśnika z dodatkami, aby dodatki serwowano nam w miseczkach. Tym bardziej, że to danie z menu dziecięcego, a dzieci, jak wiadomo wolą się skupić na jedzeniu, niż na składaniu swojego posiłku. Naleśnik był poprawny, ale nieco zbyt ciągnący. Jak na danie z baru mlecznego byłoby okey, ale restauracja- nawet hotelowa się nim nie obroni.

 My_Corner_6_of_1

Samo wnętrze restauracji jest całkiem przyjemne, choć jako gość z zewnątrz, wolałabym, aby została ona nieco bardziej odseparowana od części hotelowej. 

 

Niestety nie do końca rozumiem czym kierowano się, wybierając do festiwalowego menu same potrawy, których nie można znaleźć w bieżącej ofercie restauracji. Lepiej byłoby postawić na dania sprawdzone, dopieścić je i sprawić, aby klient z chęcią wrócił do restauracji w późniejszym terminie. A tak wyszło trochę słabo i nie sposób nie odnieść wrażenia, że deser był zaserwowany od przypadku.

Było poprawnie, ale to wszystko. Nie nabrałam ochoty na powrót w normalnych cenach, a szkoda, bo często bywam w tamtych okolicach. No może miałabym ochotę na krem z pieczonego buraczka, ale jego niestety nie ma w tradycyjnym menu.

 

Pozdrawiam,

Bernadetta

07:48, bernadettap , recenzje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 sierpnia 2015

 festiwal_food_truckw_18_of_1

festiwal_food_truckw_26_of_1

festiwal_food_truckw_22_of_1

Od niedawna ubolewałam, że w tym roku nie będę miała okazji wpaść na Festiwal Food Trucków i Zacnego Piwa przy Browarze Mieszczańskim. W ostatniej chwili udało się zmienić plany i pojawiliśmy się na kilka godzin do Wrocławia, aby nieco się posilić. 

Siłą rzeczy nie daliśmy rady spróbować wszystkiego, ani nawet odwiedzić każdej ciężarówki, ale co nieco skosztowaliśmy, a zdecydowana większość food trucków wywarła na nas pozytywne wrażenie. Wybaczcie mi tylko jakość zdjęć, bo zupełnie zapomniałam o aparacie i wszystkie pstryknęłam komórką.

 

Na festiwalu pojawiły się:

 

1. Bubble Tea
2. Taho Caravan 3. 66 american Burger
4. Bratwursty
5. Bud-k
6. Happy Little Truck 
7. Prywaciarze
8. Pepperminta
9. The Beef Brothers 
10. Osiem Misek
11. Byczy Burger
12. Tuk-Tuk Lody Tajskie
13. Taho Cafe 
14. Fragola
15. Dr Sok
16. Gofreak
17. Kill Grill 
18. American Food Truck 
19. Momo Smak
20. Paki Smaków
21. Naan Tandori & Grill
22. Wheel Meal

 

My w pierwszej kolejności zamówiliśmy buły z Ośmiu Misek. Mniej więcej po 25 minutach otrzymaliśmy klasyczną (9,00 zł) i salsę (12,00 zł), które jak zawsze w 100 % nam odpowiadały. Tak się bowiem składa, że tego food trucka odwiedzam już po raz enty i za każdym razem wszystko jest perfekcyjne. Przepyszne bułki maślane, doskonały pulled pork i świetne dodatki tworzą bułki znakomite. Na ich genialny pad thai nie mieliśmy już miejsca, ale jeśli chcecie smacznie zjeść, koniecznie ich odwiedźcie. Jak dla mnie jest to bowiem niezaprzeczalnie najlepszy food truck, jaki można spotkać we Wrocławiu. Jeśli lubicie umiarkowanie ostre jedzenie, myślę że się ze mną zgodzicie. A gdy z ostrością Wam nie po drodze, poproście o coś łagodniejszego- też Wam zrobią.

festiwal_food_truckw_24_of_1

festiwal_food_truckw_13_of_1

festiwal_food_truckw_14_of_1

W chwili, gdy ustawiłam się w kolejce do Ośmiu Misek, Krzysiek postanowił zapolować na burgera z 66 american burger. Zamówienie udało się złożyć idealnie w chwili, gdy ja odebrałam już nasze buły, a więc po około 25-30 minutach, a burgera przygotowano jakieś 15 minut później, także łączny czas oczekiwania był średnio zadowalający. Tym bardziej, że kolejka do tego food trucka nie była szalenie długa. Jeśli chodzi o samego burgera (13,00 zł) zarówno mięso, jak i bułka były bardzo smaczne i świeże. Nieliczne dodatki z przewagą cebuli fajnie podkręciły smak, choć sam burger był... tylko letni, a powinien być co najmniej mocno ciepły. Niestety brakowało tych kilku stopni temperatury, ale to w zasadzie jedyna jego wada. Stosunek jakości do ceny wypadł bowiem bardzo dobrze.

festiwal_food_truckw_10_of_1

festiwal_food_truckw_11_of_1

Julia skusiła się na gofra z bitą śmietaną, lentilkami i żelkami z Gofreak. Pierwsza moja myśl- to jakiś szaleniec chyba wymyślił, gdyż w oryginale dodają jeszcze ciastka oreo oraz owoce. Okazało się jednak, że Mała była wniebowzięta. Kto by jednak nie był, gdyby w wieku 4 lat jego rodzice przymknęli w końcu oko na te kilogramy cukru... Gofry w Gofreak są jednak bardzo smaczne i co nie zawsze jest normą- także świetnie wyglądają, więc raz na jakiś czas można sobie i dziecku na nie pozwolić.

festiwal_food_truckw_15_of_1

Gdy Krzysiek z Julią udali się na mini plac zabaw, ja stanęłam w kolejce po pierożki z Mono Smak. Zdecydowałam się na porcję z wołowiną (15,00 zł) i drugie- wegańskie z soczewicą (15,00 zł). Poprosiłam także o kimchi (8,00 zł) i zapłaciłam łącznie 38,00 zł. Gdy po mniej więcej 10 minutach Pan zaczął rozdawać gotowe zamówienia, otrzymałam tylko pierogi. Poprosiłam więc o kimchi i dopiero wtedy okazało się, iż Pan "zapomniał, że nie ma". Hmmm, ok, jakoś przeżyję. Najważniejsze, żeby pierożki były dobre. Dla podkreślenia smaku, wzięłam także jeden ostry oraz jeden łagodny sos. Niestety oba były w smaku praktycznie identyczne. Jeśli chodzi o same pierożki, niestety również szału nie było. Może, gdyby były one przygotowywane na miejscu, a nie wcześniej mrożone, wrażenia byłyby inne. Samo ciasto było smaczne, cienkie i fajnie zawinięte. Farsz w pierożkach wegańskich był zbyt suchy i niedoprawiony. Te z wołowiną okazały się nieco lepsze, choć bodajże 2 sztuki miały twarde i nieco gumowate mięso. Z przykrością więc stwierdzam, że spędzenie łącznie mniej więcej 35 minut w oczekiwaniu na te pierożki to była strata czasu. 

festiwal_food_truckw_7_of_1

festiwal_food_truckw_8_of_1

festiwal_food_truckw_9_of_1

Na deser skusiliśmy się także na owoce i ser w czekoladzie od Fragoli. Ceny "za jeden patyk" wahają się bodajże od 6 do 12 czy 13 złotych. Ja za ser, truskawki i kiwi zapłaciłam łącznie 27,00 złotych. Kiwi było bardzo smaczne, słodkie, soczyste, oblane dobrą czekoladą. Truskawek nie udało mi się spróbować, gdyż tak zasmakowały Julci, że po minucie nic z nich nie zostało. A ser w czekoladzie to mistrzostwo świata. Uwielbiam wszelkie sery pleśniowe, ale takiego na patyku z czekoladą do tej pory jeszcze nie jadłam i nie wiem, jak to się mogło stać. 

festiwal_food_truckw_3_of_1

festiwal_food_truckw_4_of_1

Trochę długo czekaliśmy także na lody z Tuk-Tuk Lody Tajskie i tak do końca też z ich smaku nie jestem zadowolona. Bardzo fajnie patrzy się na sposób ich przygotowania. Wizualnie cieszą oko, ale w smaku brakuje im pazura. Julia miała truskawkę (9,90 zł) z posypką (1,00 zł), a ja truskawkę z milką (10,90 zł) i niestety obie pozycje były mało truskawkowe. Poziom słodyczy był ok, ale zdecydowanie pozostanę jednak fanką lodów naturalnych czy to domowych czy np. z mojej ulubionej ostatnio lodziarni Lizing.

festiwal_food_truckw_1_of_1

Czekając na lody, skoczyłam jeszcze po koktajl (13,00 zł) do DrSok. Świetny, gęsty, bardzo smaczny i gotowy w kilka chwil. Jego fanką została moja młodsza Córka, która mając 7,5 miesiąca, wypiła mniej więcej 150 ml w ramach obiadu i była baaaardzo zadowolona. 

festiwal_food_truckw_19_of_1

Na fotki nie załapała się chimichanga (bodajże 20,00 zł) z Wheel meat, ale spokojnie możecie ją brać. Pszenna smażona tortilla z różnymi dodatkami, dosyć ostra, więc raczej nie dla dzieci, stanowi smaczną alternatywę dla licznych na festiwalu burgerów.

festiwal_food_truckw_20_of_1

Aaaa, zupełnie bym zapomniała, że na festiwalu można się też napić rzemieślniczego piwa (za 2 butelki- jedno normalne drugie bezalkoholowe- zapłaciłam 12,00 zł).

festiwal_food_truckw_17_of_1

I żałuję, że nie miałam już miejsca, aby spróbować cokolwiek z Wege trucka, gdyż menu wyglądało bardzo obiecująco.

 festiwal_food_truckw_27_of_1

Pozdrawiam,

Bernadetta 

 

niedziela, 12 kwietnia 2015

Villa_Bianco_12_of_1

Przed miesiącem obchodziliśmy rocznicę ślubu i z tej okazji wybraliśmy się na obiad do Villi Bianco (Steak & Lobster), a więc restauracji, która w ubiegłym roku przeszła rewolucję Magdy Gessler. Wcześniej nie było nam po drodze, aby tam zajechać, gdyż restauracja znajduje się przy ul. Rdestowej 17 A, a więc niedaleko lotniska. Dojazd nie jest więc zbyt dogodny i szczerze powiedziawszy mam wątpliwości czy goście niezmotoryzowani będą tam w stanie dotrzeć...

Już na pierwszy rzut oka było wiadomo, że Pani Magda będzie musiała na tę restaurację mieć jakiś ekstra patent, gdyż nikt o zdrowych zmysłach nie będzie jeździł na jakieś wygwizdowo tylko po to, aby skosztować pizzę czy spaghetti bolognese. Remedium na kłopoty właścicieli miały się okazać m.in. świeże homary oraz steki prosto z USA. Czy faktycznie tak było i restauracja rok po rewolucji Magdy Gesler nadal przyciąga gości ?

Wnętrza restauracji utrzymane są w miłych dla oka pastelach. Nie ma przaśnych dekoracji, ani przesytu. Są za to piękne, ale proste meble, w tym kredens, który z chęcią bym zabrała do domu :D

Villa_Bianco_2_of_1

 Villa_Bianco_3_of_1

Na stołach królują proste obrusy, korespondujące z pokrowcami na krzesłach. Może w środku trochę brakuje świeżych ciętych kwiatów, ale piękna kompozycja doniczkowych wita nas przy wejściu do restauracji, więc nie jest tak źle.

Villa_Bianco_4_of_1

Villa_Bianco_1_of_1

Villa_Bianco_13_of_1

Po złożeniu zamówienia, zostaliśmy poczęstowani świeżą bagietką z bardzo dobrą oliwą. O ile serwowanie pieczywa jest już dosyć powszechną praktyką, o tyle zazwyczaj jakość oliwy pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście nie można tego powiedzieć o tej serwowanej w Steak & Lobster. 

 Villa_Bianco_5_of_11

Na przystawkę wzięłam ostrygę (10,00 pln), a Krzysiek tatara z wołowiny (34 pln). Ostryga była świeżutka, podana w minimalistycznej formie, na lodzie z cząstką cytryny. Po prostu smaczna. 

Villa_Bianco_8_of_1

Tatar został przygotowany na naszych oczach, a mój Mąż- tak, jak i wszyscy inni klienci, ku swej uciesze wybierał ulubione dodatki. Żałuję, że tak mało jest we Wrocławiu restauracji, w których można choć od czasu do czasu podejrzeć pracę kucharzy. Już podczas przygotowania tatara klient może bowiem sprawdzić świeżość mięsa i innych produktów, a następnie zjeść danie ze smakiem. Jak na przystawkę, porcja tatara naprawdę jest spora, a do smaku również nie można się przyczepić.

Villa_Bianco_6_of_1

Villa_Bianco_9_of_1

Julia na obiad zażyczyła sobie rosół z królika z makaronem naleśnikowym (22,00 pln). Był lekki, niezbyt mocno doprawiony, co akurat okazało się plusem. Obsługa w Villi Bianco nie tylko ładnie się uśmiecha, ale i słucha głosów gości. Nie raz i nie dwa w innych restauracjach zdażyło nam się dostać dania tak ostre, że nawet dla nas były nie do przełknięcia, że o dziecku nawet nie wspomnę. A tę zupę Julia zjadła ze smakiem, co rzadko Jej się zdarza. 

Villa_Bianco_7_of_1

Krzysiek, jako danie główne, wybrał natomiast polędwicę z jelenia z placuszkami, czerwoną kapustą oraz surówką z pora (89,00 pln). Placuszki były chrupiące, idealnie wysmażone. Polędwica dobrze doprawiona i mięciutka. Surówek nie próbowałam, ale Krzysiek pochwalił, że były smaczne. 

Villa_Bianco_11_of_1

Ja skusiłam się natomiast na pieczonego homara, którego podano z salsą vierge, sosem ostrygowo- porterowym, galaretką bisque oraz masełkiem czosnkowo- ziołowym. Ze wszystkich dodatków zdecydowanie najlepsze było masełko. Homar wyszedł stosunkowo drogo, gdyż moja porcja kosztowała dokładnie 162,50 pln, aczkolwiek nie wiem czy jest we Wrocławiu druga restauracja, w której można zjeść świeżego homara i samemu wyłowić go z akwarium. Jeśli jest, to nie miałam szczęścia jeszcze do takiej trafić i z chęcią poznam namiary.

Villa_Bianco_10_of_1

Oprócz w/w dań wzięliśmy także smaczne grillowane warzywa (10 pln) oraz frytki amerykańskie, które niestety okazały się bardzo słabe i zdecydowanie niewarte tych 15,00 pln, które zapłaciliśmy za jedną porcję. W smaku były bez wyrazu, a skórka okazała się tak miękka, że nawet Julcia nie chciała ich jeść mimo, iż jest wielką fanką frytek (pewnie dlatego, że zbyt często Jej na nie nie pozwalamy). 

Jeśli więc macie ochotę na smaczną, świeżą i niecodzienną kuchnię, powinniście odwiedzić Villę Bianco. Przygotujcie się jednak na całkiem wysoki rachunek. W/w potrawy plus 2 soczki, 1 kawa i herbata kosztowały nas nieco ponad 370 pln, z napiwkiem ponad 400 pln, ale naprawdę było smacznie.

Miła obsługa i piękny wystrój gwarantują, że czas spędzony w tej restauracji, tak jak my, powinniście uznać za udany.

Poczytajcie także, jak poradziła sobie Karczma Obrochtówka 3 lata po rewolucji Magdy Gessler

 

Pozdrawiam,

Bernadetta

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Smaczneblogi.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Znajdź przepis kulinarny - Katalog Smaków Blogi